Kilka lat temu trafiłem na OIOM. Lekarze nie dawali mi prawie żadnych szans na przeżycie. Kiedy się jednak wybudziłem po paru dniach, okazało się, że moje ciało jest bezwładne. Właściwie poruszałem tylko głową. Doznałem udaru na skutek hiperglikemii. W wieku 37 lat okazało się, że mam cukrzycę pierwszego typu, która zwykle objawia się znacznie wcześniej. Nie rozpoznałem jej objawów. Myślałem, że to efekt przepracowania i kumulacji życiowych katastrof.

Rokowania były złe. Najpierw miałem nie przeżyć. Potem nie siadać, nie chodzić, o powrocie do samodzielności w ogóle nikt nie mówił – poza Magdaleną. Znaliśmy się już wcześniej, ale dopiero w szpitalu zacząłem stosować się do jej zaleceń. Wcześniej ignorowałem ostrzeżenia o nadwyrężonej wątrobie, potrzebie zmiany diety i trybu życia.

Stosowałem suplementy i preparaty ziołowe, które specjalnie dobrała Magdalena. Lekarze nie wierzyli w wyniki badań – tak szybko regenerował się mózg. Potem przyszła nauka wstawania, wózek i chodzenie odnowa. Najpierw o kuli, potem samodzielnie, gdy zacząłem ją zostawiać przez pomyłkę w różnych miejscach.

Magdalena mówi, że jestem jej najgorszym klientem. Nie stosuję się wystarczająco do jej zaleceń. Cenię też racjonalne podejście do życia. Nie mogę jednak ignorować faktów. A te są takie, że przeżyłem i jestem samowystarczalny dzięki jej pomocy i wsparciu. Nie potrafię wyrazić tego, co dla mnie zrobiła. Dziękuję.