Mam 6 letniego synka Karolka. Moje dziecko przez pierwsze 3-4 lata życia było faszerowane antybiotykami, sterydami na skutek częstych infekcji, zapaleń górnych i dolnych dróg oddechowych z objawami alergicznymi a nawet astmatycznymi. Mało jadł i nie przybierał na wadze. Dochodziły zapalenia uszu, apatia, pobudzenie, agresja na otoczenie, trudności z zasypianiem i koncentracją uwagi. Żadne leczenie chemiczne nie przynosiło rezultatów. Dwa lata temu (tu nie pamiętam daty) trafiliśmy do Pani Magdy. Trochę z niedowierzaniem, ale i z nadzieją na cud. Byliśmy zrozpaczeni. Zaczęliśmy stosować się do zaleceń. Syn zaczął przyjmować chlorelle, Vita biosę i inne suplementy na oczyszczenie, odrobaczenie, odkwaszenie, wzmocnienie, wyciszenie. Wizyty, co 3 miesiące i mobilizacja P. Magdy do systematyczności i nieprzerywania terapii była niezbędna. Motywacja zaczęła wzrastać, kiedy syn zaczął jeść rosół, mięso, jajka, kasze. Odstawiliśmy słodycze a zamiast słodkich soczków duże ilości wody. Od około roku syn nie choruje, rośnie i przybiera na wadze, ma siłę na bieganie i granie w piłkę. Syn zaczął sam wołać, że jest bardzo głodny, spokojniej spać, lepiej słyszeć. To dopiero początek wychodzenia na prostą. Bo o zdrowie muszą zadbać także jego rodzice. W podjęciu decyzji o całkowitym zmienieniu leczenia pomogły mi wcześniejsze negatywne doświadczenia, bezsilność oraz pozytywne doświadczenia z efektami poprawy stanu zdrowia u dziecka przyjaciółki a potem własnego. W tej terapii liczy się systematyczność, czas i całkowita zmiana dotychczasowego trybu życia i odżywiania. Gotowość na zmianę i motywacja wewnętrzna w dążeniu do realizacji najważniejszego celu, to było niezbędne, aby dać odpowiednie warunki do rozwoju i zdrowia własnego dziecka. Dziękuję Pani Magdo.